wiedzmin.pl

miecz przeznaczenia ma dwa ostrza, jednym jesteś ty

okładka książki Coś się kończy, coś się zaczyna

Coś się kończy, coś się zaczyna.

 

  • - To ty zaprosiłeś Triss Merigold?
    - Nie - pokręcił głową wiedźmin, wielce rad z faktu, ze mutacja naczyń krwionośnych uniemożliwia mu rumienienie się. - Nie ja. Podejrzewam Jaskra, chociaż oni wszyscy twierdzą, że o ślubie dowiedzieli się z magicznych kryształów.
    - Nie życzę sobie Triss na moim ślubie!
    - Dlaczego? Przecież to twoja przyjaciółka.
    - Nie rób ze mnie idiotki, wiedźminie! Wszyscy wiedzą, że z nią spałeś!
    - Nieprawda!
    Fiołkowe oczy Yennefer zwęziły się niebezpiecznie.
    - Prawda!
    - Nieprawda!
    - Prawda!
    - No dobrze - odwrócił się ze złością. - Prawda. I co z tego?
    Czarodziejka milczała przez chwilę, bawiąc się gwiazdą z obsydianu, przypiętą do czarnej aksamitki.
    - Nic - powiedziała wreszcie. - Ale chciałam, żebyś się przyznał. Nigdy nie próbuj kłamać przede mną, Geralt. Nigdy.

 

  • Za stodołą, gdzieś na płocie
    Kogut gromko pieje.
    Zaraz przyjdę, miła, do cię
    Ino się odleję.


copyright 2003-2019 brylka