wiedzmin.pl

miecz przeznaczenia ma dwa ostrza, jednym jesteś ty

Tydzień

...Obudził się z dziwnym uczuciem. Była to mieszanina strachu i fascynacji. Jedyne co pamiętał ze snu to niesamowite kobiece oczy. Nie potrafił sobie dokładnie przypomnieć ich koloru. 

...Gwiazdy świeciły mocnym swiatłem nad niebem Rowonsu. Medarien lubił patrzeć na niebo przed zaśnięciem. Księżyc Snów był w pierwszej kwadrze, a Czarna Ręka zaczynała zaznaczać swoją obecność. 
     Wtem jasny punkt przeciął rozgwieżdżone niebo. 
     - Spadajaca gwiazda - pomyślał - Kolejne istnienie zakończyło swój żywot... 

     Poniedziałek... 
     ...Obudził się z dziwnym uczuciem. Była to mieszanina strachu i fascynacji. Jedyne co pamiętał ze snu to niesamowite kobiece oczy. Nie potrafił sobie dokładnie przypomnieć ich koloru. 
     - Chyba orzechowe - pomyślał. 
     Zastanawiając się co to może znaczyć pakował ekwipunek. Do Mordu miał jeszcze szmat drogi... 

     Wtorek... 
     ...Słońce paliło bezlitośnie i zupełnie nienaturalnie jak na tą porę roku. Był początek wiosny, a skwar jaki lał sie z nieba pasował raczej do połowy lata. Idąc usłyszał nagle dziewczęcy śmiech. Dochodził z gościńca przed nim. Wiedziony dziwnym uczuciem wtopił się w las. Po chwili podkradł się na miejsce. Droga była pusta, a w lesie nastała nienaruralna cisza. Wychodząc na trakt zobaczył wbitą w ziemię smukłą strzałę z lotkami z piór jastrzębia... 

     Środa... 
     ...Na pograniczu Rowonsu i Morotanu stała karczma. Stała.... Medarien podchodzac do zgliszczy budynku zastanawiał się co sie stało. Znał się przeciez na śladach, a jednak nie potrafił tych tutaj odczytać. Ktoś wymordował obsługę. Śladów obecnosci jakichkolwiek podróżnych nie było. Patrząc na okrutnie zmasakrowane zwłoki mieszkańców nie mógł się oprzeć wrażeniu że gdzieś to już widzał... 

     Czwartek... 
     ... Przyglądający się scenie gwałtu zbir nawet nie wiedział kiedy zginął. Strzała trafiła go prosto w oko. 
     W ułamku sekundy napiął ponownie łuk i strzelił. Brodaty mężczyzna z toporem przy niedopiętych spodniach dostał w gardło. Katem oka dostrzegł że ostatni z oprawców ma w rękach sztylet. Wiedząc co zamierza wystrzelił po raz trzeci... 
     Wybiegając z lasu Medarien miał nadzieję, że zdążył. Niestety w piersi dziewczyny niczym strzała w tarczy tkwił wbity sztylet. 
     - Cholera! - zaklął - Za późno, zawsze za późno!!!.... 

     Piątek.... 
     ... Lało jak z cebra. Siedząc w karczmie, słuchając odgłosów burzy i popijając piwo Medarien starał sie zdusić falę powracających wspomnień. Spalona karczma i wczorajsze wydarzenia przypominały mu sytuację do której nie chciał wracać nawet w myślach... Ogarnęło go uczucie że jest obserwowany. Podnosząc kufel do ust szybko zlustrował gości. Nic nie zauważył. Zwaliwszy to na nie najlepsze samopoczucie i wydarzenia ostatnich dni dopił piwo i poszedł do swojej izby.... 

     Sobota... 
     ... Przez konar rozłożystego dębu wisiała przerzucona lina. Na jej końcu wisiało ciało jakiegoś nieszczęśnika powieszone za nogi. Medarien podszedł do drzewa i przyjrzał mu się bliżej. Twarz nieboszczyka była potwornie zmasakrowana ale wprawne oko tropiciela od razu rozpoznało robotę kruków i wron. Zaintrygowało go coś innego. Człowiek ten nie zginął powieszony. 
     Wyraźnie było widać ułamaną strzałę oraz rozpłatane gardło. 
     - Ciekaw jestem dla kogo to ostrzeżenie- pomyślał zanim ruszył w dalszą drogę..... 

     Niedziela 
     ... Świst strzały i potworny ból w brzuchu zlały sie w jedno. Padł na kolana. Po chwili kolejna strzała trafiła go w ręke która wypuściła miecz. Próbował wstać lecz kolejna trafiła w nogę powyżej kolana. 
     - Jak mogłem się dać tak zaskoczyć - przemknęło mu przez głowę. 
     Przez czerwone plamy które przesłaniały mu wzrok widział zgrabną postać powoli idącą w jego kierunku. Gdy weszła w krąg światła rzucanego przez księżyc ujrzał piekną twarz z niesamowitymi orzechowymi oczami. Oczami ze swoich snów. Jednocześnie zalała go fala skutecznie do tej pory tamowanych wspomnień. 
     Przypomniał sobie pewna karczmę na pograniczu Glordonu i Asmagorii gdzie jego towarzysze z drużyny zabawiali się z młoda elfką. Z tą elfką. 
     - Dlaczego ja - spytał słabnącym głosem - przeciez ja nic nie zrobiłem. 
     - Właśnie dlatego że NIC nie zrobiłeś - odpowiedziała mu szeptem. 
     W świetle księżyca błysnęło ostrze sztyletu i Medarin pogrążył się w spokojne objęcia śmierci... 

     ... W Mordzie Khantaris obudził sie gwałtownie i podszedł do okna. Ogarnęło go dziwne uczucie. Była to mieszanina strachu i fascynacji. Jedyne co pamiętał ze snu to niesamowite kobiece oczy. Nie potrafił sobie dokładnie przypomniec ich koloru. 
     - Chyba orzechowe - pomyślał. 
     Za oknem jasny punkt przeciął rozgwieżdżone niebo. 
     - Spadajaca gwiazda - pomyślał - Kolejne istnienie zakończyło swój żywot...


copyright 2003-2020 brylka