Przejdź do treści

Nikt nigdy więcej...

Kolejne wakacyjne “czytadło”. Krótkie, lekkie, niepoważne :-)

– Wiedziałam, że przyjdziesz - powiedziała, nie odwracając głowy. Siedziała przy toaletce i czesała swe długie, miedziane loki.
Chłopak nie poruszył się. Nadal stał w drzwiach, przestąpując z nogi na nogę.

Rano obudziła się pierwsza. Wstała, uważając, by go nie obudzić. Przez okno dochodził do niej zwyczajny, miejski gwar. Naciągnęła na ramiona szlafrok, przeciągnęła się, ziewnęła.
Po jej ustach błądził szyderczy uśmieszek.
Nagłym szarpnięciem zciągnęła koc przykrywający chłopaka. Młodzik drgnął i obudził się.