Przejdź do treści

Wiedźmin Trek

Space. The final frontier…

********
Geralt i Jaskier, obaj pijani, powoli jechali leśną drogą. Musieli w szybkim tempie opuścić napotkaną wcześniej karczmę, ponieważ poeta zbyt natarczywie zalecał się do córki przebywającego tam rycerza. A wiedźmin był w stanowczo za dobrym humorze, by ryzykować bójkę i inne nieprzyjemności. Tak więc odjechali. Jako że nie zostali jeszcze wybici ze słodkiego stanu upojenia, podróżowało im się bardzo miło. Jaskier śpiewał kolejny ze swoich kupletów, tym razem traktujący wyjątkowo o spadających gwiazdach. Nagle przerwał i wpatrzył się wniebo z rozdziawionymi ustami.

W odległości około 60 stóp od wędrowców migotało pomarańczowe światło. Poświata stawała się coraz bardziej zwarta, po czym w jej miejscu pojawiły się dwie postaci w obcisłych strojach.

Geralt zsiadł z konia, zatoczył się lekko i ruszył w stronę magów, również wystawiając prawą rękę. Jaskier podążył za nim, chowając się za plecami wiedźmina.

Wiedźmin zaczynał rozumieć.

Wiedźmin otarł miecz, wsunął go do pochwy i usiadł przy poecie. Po paru minutach Jaskier poruszył się.

*********

Dziennik Kapitana, data gwiezdna 9564.28

Po wejściu w anomalię czasoprzestrzenną “Enterprise” znalazł się na orbicie nieznanej planety. Skanery wykazały inteligentne formy życia. Wysłałem Spocka i doktora McCoy’a, aby dowiedzieli się, gdzie jesteśmy. Niestety, wydarzyła się tragedia. Wysłannicy napotkali dwie niezwykle agresywne miejscowe formy życia, które zaatakowały niesprowokowane. Spock nie żyje. Odcięto mu głowę. Nimoy mówi, że jeszcze nigdy nie widział tak doskonałego cięcia. Śmierć pierwszego oficera Spocka jest niepowetowaną stratą dla całej Floty. Kiedy uda nam się skontaktować z Federacją, należy ostrzec dowództwo, aby na tę planetę wyprawiały się jedynie zespoły bojowe. Być może uda się przekonać tubylców, by wysłali swoich instruktorów szermierki do Akademii Floty. Taki nabytek miałby dla nas niesamowitą wartość.

Koniec wpisu.