Przejdź do treści

Brzoza

Wykonał ręką gest i wymamrotał coś pod nosem. Mlasnęło coś tak jakby na ziemię spadał mokry placek. Kobieta natychmiast zamilkła. Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia. Chciała przyłożyć druidowi jednak ten wyciągnął jeszcze raz rękę i stanęła w miejscu.

– Geralt?

*

*

Kiedy Geralt z Jaskrem wchodzili na rynek zastali tam dość spory tłumek mieszczan. Wiadomość, że do Borhuan przybył wiedźmin zelektryzowała ich nieco. Wprawdzie do odczyniania księżniczki prawie co dzień ustawiała się kolejka chętnych, jednak wiedźmin przybył po raz pierwszy. Kupcy handlujący na rynku wcale nie chcieli, aby komuś się ta sztuka udała. Ich obroty od kilku miesięcy biły rekordy. Nawet z daleka, przybywali podróżni, aby chociaż popatrzeć na księżniczkę, zaklętą w brzózkę. Jaskier uśmiechał się szeroko do wszystkich dziewcząt. Oczywiście jego pieśni były znane w Borhuan. Imię Geralt z Rivii również, nie wszystkim było obce. Po mieście krążyły legendy o czynach owego wiedźmina. A teraz bard i wiedźmin razem wkraczali na rynek. Może i nawet ktoś chciał w tym momencie odczyniać urok, jednak cofnął się dyskretnie ustępując pola przybyłym.

*