Przejdź do treści

W Redanii o świcie

Hartowana, krasnoludzka stal zajęczała i pękła. Brutalnie - przez nieuwagę - potraktowany metal dźwięczał jeszcze przez kilkanaście sekund. Zawtórowało mu ciche parsknięcie Płotki. Geralt wstrzymał klacz pociągnięciem cugli, uspokoił ją. Spojrzał na pęknięte, stalowe ostrze i zaklął.
Coś takiego jeszcze nigdy mu się nie przydarzyło.

Niniejsze opowiadanko dedykuję wszystkim, którym nie podoba się wiedźmińskie wymachiwanie mieczem, wypruwanie flaków i rozlew hektolitrów krwi … ;-) Pozdrawiam serdecznie, pozostając jednak w głębokim przekonaniu, że lepiej będzie, jeśli wiedźmini pozostaną wiedźminami, czarodzieje czarodziejami, a chłopi - chłopami ;-).