Przejdź do treści

Zimowa opowieść, czyli Dziadek Frost nigdy nie puka

Śnieżek padał za oknami gospody “Pod pijaną foką”. Do końca roku został mniej niż miesiąc. Nastała pora zadumy i melancholii.

Wszystkim, których znam, a szczególnie Tobie…
Vejita

Sioło Deaelainrwthmerthteaersen;
Daleka Północ, blisko kręgu polarnego.

Była cicha, zimowa noc.

Śnieżek padał za oknami gospody “Pod pijaną foką”. Do końca roku został mniej niż miesiąc. Nastała pora zadumy i melancholii.
Geralt i Jaskier byli jedynymi klientami gospody tej nocy. Gości nie było wcale, ponieważ poszli wszyscy na kolacje do swoich ciepłych, przytulnych domów. Nawet karczmarz zamknął interes i poszedł w końcu do swojej rodziny, zostawiając naszych bohaterów z beczką piwa i kilkoma kapłonami piekącymi się w kominku. Jako rezydującym tu stałym klientom ufał im niemal bezgranicznie.
Jaskier żalił się.

***

Trochę później

Dziadzo Frost wstał od stołu, przeciągnął się ziewając i popatrzył na naszych, przybijających gwoździe* bohaterów. Jaskier spał z głową na stole z twarzą w talerzu między resztkami egzotycznej, choć pysznej potrawy zwanej “picą” (również wyciągniętej z czerwonego worka dziadka zresztą). Geralt spał w dziwnej pozie, rozwalony na krześle z głową zwieszoną do tyłu. Nad jego ustami lewitowało kurzęcze piórko podnosząc się i opadając zgodnie z rytmem oddechu wiedźmina.

***

Zdrowych i wesołych świąt życzy wszystkim Vejita.

*)przybijać gwoździe - spać w stanie upojenia alkoholowego z czołem przytkniętym do blatu stołu, lub innej płaskiej powierzchni, będącej aktualnie w zasiągu głowy (slang studencki w woj. mazowieckim i nie tylko).