wiedzmin.pl

miecz przeznaczenia ma dwa ostrza, jednym jesteś ty

Fredro wyszczerbiony

Foltest z Calanthe w jednym stali domu: 
Foltest na górze, Calanthe na dole. 
Foltest spokojny, nie wadził nikomu, 
Calanthe dzikie czyniła swawole. 
Ogromne uczty w maleńkim pokoju, 
To Jeż, to wiedźmin między stoły, stołki, 
A jej córeczka pysk darła do znoju, 
Aż każdy mebel wywracał koziołki. 
     Znosił to Foltest, nareszcie nie może. 
Idzie do Cintry i prosi w pokorze: 
"Zmiłuj się, pani, wyrzuć choć wiedźmina, 
bo mi na górze tynk pękać zaczyna!" 
Calanthe na to: "Wolnoć Janku w swoim zamku!" 
     Cóż było robić - Foltest ani pisnął, 
Lecz wnet mu pomysł pod koroną błysnął. 
Nazajutrz rano, gdy po hucznej bibie 
Calanthe z dworem chrapie przeraźliwie, 
Coś jej za oknem paskudnego miga. 
Zwlekła się z łoża, patrzy, a tam strzyga! 
Łapie za topór i pędzi na górę. 
Stuk-puk! Zamknięto. Wyrąbała dziurę, 
Patrzy... A strzyga z wiedźminem (łajdaki) 
Bawią się lalką jak dwa przedszkolaki! 
     "Foltest, czyś zdurniał?!" "Nie, ani troszeczkę. 
Zobacz, sąsiadko, ja też mam córeczkę... 
A tak poza tym... Wolnoć Janku w swoim zamku!" 
     Z bajeczki owej morał ten wypada: 
pyskaty bachor - zmora dla sąsiada!


copyright 2003-2019 brylka