Przejdź do treści

Obserwator

Wiosna, najpiękniejsza pora roku. Świat budzi się po zimowej drzemce, rozkwita w pierwszych promieniach słońca. Wszystko budzi się do życia, nawet śmierć…
Na pięknej polanie, skąpanej w wczesnych promieniach słońca stanęły dwie armię. Na tej samej, na której jeszcze przed tygodniem, dwoje młodych ludzi z pobliskiej wsi poznawało znaczenie słowa miłość. Teraz miała stać się cmentarzem dla wielu dzielnych ludzi, ustawionych na przeciwległych krańcach tego pięknego miejsca. Wiatr dął i wypełniał sztandary, szarpał kropierze, i rozwiewał włosy. Nad polaną szybował ptak, który był kimś więcej aniżeli niemym świadkiem przyszłej rzezi. Był obserwatorem.
Kruk spojrzał w dół, jego bystre czarne jak węgle oczka, zabłysnęły w blasku Wielkiej Matki.

Słońce chyliło się już ku zachodowi gdy polana nieopodal Wilczego Jaru zamieniła się w cmentarzysko. Na polanie nie było nikogo, prócz ciał bohaterów, walecznych ludzi, którzy oddali swe życie w imię… Szczytnych celów.
Kruk wzbił się w powietrze. Usiadł na złoconym szpicu pięknego sztandaru, który wbity został trzonkiem w ziemię. Przy nim leżał mężczyzna w szarej pelerynie z mieczem zaciśniętym w dłoniach.