Przejdź do treści

Sen Nocy Zimowej

W krzakach darły się ptaki.
Zbocze parowu porastała gęsta, zbita masa bzu i agrestu; było to wymarzone miejsce do rozpoczęcia przygody, nic tedy dziwnego, że roiło się tam od wszelkiej maści potworów. Zawzięcie trylowały czarodziejki, świergotali wiedźmini i błędni rycerze, co chwila rozbrzmiewało też dźwięczne “rrwa mać” Feldmarszałka Gajdy, który nie wiadomo skąd się napatoczył. Horyzont wypluwał ciężkie, kłębiaste, szarobiałe chmury, toczące się po niebie w stronę lądu.
Siedzący pod drzewem tępooki chudzielec gwałtownie, z przestrachem odrzucił od siebie brudny i pognieciony wolumin. Pacnął on o ziemię i zjechał ze zbocza w krzaki, skąd sterczała już tylko dolna jego połowa opatrzona napisem: “superNOWA - CZYTAJ POLSKĄ FANTASTYKĘ”.
Chudzielec uniósł do oczu usmarowane farbą drukarską palce, a w jego oczach poprzez szkło okularków odmalowało się najpierw niedowierzanie, a potem przerażenie. Przyglądał się Samsonowi oddychając ciężko. Czuł na sobie zaciekawiony wzrok białowłosego, ale nie był w stanie popisać się przed nim elokwencją; ba, nie był w stanie wykrztusić z siebie ani słowa. Koniec, pomyślał. Koniec.

Ocknął się po bez mała godzinie. I zaczął kojarzyć fakty.

Drzwi otwarły się gwałtownie i do komnaty wpadło coś bez czapki.

Mieczysław Wiator, historyk i krytyk literatury obudził sięskulony przy swoim biurku, z głową opartą o komputer, na krótym pisał zleconą recenzję jakiejś powieści fantasy. Powieści, której z braku czasu i chęci nie przeczytał.
Odruchowo spojrzał na zegarek, zdmuchnął z klawiatury okruchy lembasa i poprawił pod szyją srebrną klamrę zielonej, elfiej peleryny… Chwileczkę, gdzie się podział jego ulubiony polar? I co to za czarny cień za jego plecami?!
Czarny cień zniżył się, jak chmura oderwana od stropu nieba. Nie, nie była to chmura, ale dziwna, skrzydlata poczwara. Dosiadał jej jeździec w czarnym płaszczu, olbrzymi i groźny, w stalowej koronie, lecz między obręczą a zapięciem płaszcza ziała pustka, pośród której świeciły tylko morderczym blaskem oczy…