wiedzmin.pl

miecz przeznaczenia ma dwa ostrza, jednym jesteś ty

Kto walczy z potworami...

Uciekała. Była u kresu sił. Ścigał ją potwór, o którym słyszała od swoich rodziców, którzy padli potem jego ofiarą. Potwór z jej snów. Odkąd pamiętała, żyła w strachu, że pewnego dnia pojawi się w jej zamku. Starała się kryć, być dyskretna, jak to tylko możliwe. Nie zwracać na siebie uwagi. Bezskutecznie. 
     Zobaczyła go przed bramą. Miała wtedy cień szansy. Dawno już przygotowała na murze nad wrotami zapas ciężkich kamieni. Próbowała je zrzucić na potwora. On jednak uchylił się przed wszystkimi i tylko roześmiał się upiornym śmiechem. 
     W tym momencie wiedziała już, że pozostała jej tylko ucieczka. Pobiegła w kierunku donżona. Potwór rzucił się za nią. Był niesamowicie szybki. Ledwo udało sie jej zatrzasnąć za sobą drzwi, wiedziała jednak, że długo nie wytrzymają. Musiała dostac się do podziemi, z nich zamaskowany korytarz prowadził poza zamek. Biegła ze wszystkich sił. 
     Nie zdołała jeszcze dotrzeć do środka sali, gdy wrota rozpadły się pod uderzeniem czystej energii. Potwór wpadł do środka. Momentalnie ją dostrzegł, wrzasnął i ruszył z nieludzką prędkością. 
     Udało jej się dobiec do wyjścia z sali. Tam, w plątaninie korytarzy, mogła go zgubić. Jeden poziom w górę, skręt w prawo, drzwi, schody w dół, kolejne drzwi, krótki korytarzyk, komnata z przewróconym łóżkiem... Znała tę trasę na pamięć. Potwór musiał, po prostu musiał zmylić drogę! On jednak podążał ciągle za nią. 
     Już blisko... Za następnym zakrętem... Jest! Uchwyt pochodni, pociągnąć go, szybciej! Przejście się otwarło. Rzuciła się do środka, gdy nagle poczuła straszliwy ból w plecach i upadła na ziemię. 
     Gdy udało jej się odwrócić, zobaczyła jedynie grzywę białych włosów i wzniesiony miecz. Ostatnie słowa, jakie usłyszała, wypowiedziane chrapliwym głosem, brzmiały: 
     - Każdy musi jakoś zarabiać na życie, wilkołaku. 
     A potem była ciemność.


copyright 2003-2019 brylka