wiedzmin.pl

miecz przeznaczenia ma dwa ostrza, jednym jesteś ty

Piernik do wiatraka

Księżyc nad meczetem był idealnym okręgiem. Senność parowała wszędzie, a sułtanowi nie dawało spokoju pytanie, czy duszność wypełniająca go od środka przychodziła z księżycowej nocy za otwartym oknem, czy też od tej prześlicznej dziewczyny siedzącej na poduszkach jego łoża, dziewczyny, którą zaraz posiądzie, by potem... 

Czytaj więcej: Piernik do wiatraka

Brunhilda

I wyruszył dobry rycerz sir Lancet z pięknego zamku pani Lalleny, aby okazać się wreszcie godnym miana, którym go obdarzono. Jechał już trzy dni nijakiej przystojnej przygody nie napotkawszy...

Czytaj więcej: Brunhilda

Prawdziwa historia Brenny

Dwa lata po wybuchu Drugiej Wojny Północnej sytuacja militarna Cesarstwa znacznie się pogorszyła. Po znaczących sukcesach pierwszego roku - zdobyciu Lyrii i większości Aedirn, Sodden i Brugge, zhołdowaniu Verden i Dol Blathanna oraz bezpośrednim zagrożeniu Temerii - wydawało się, że ostateczne zwycięstwo nad Czterema Królestwami będzie tylko kwestią czasu. Niestety, stało się inaczej.

Czytaj więcej: Prawdziwa historia Brenny

Mortis

Dziki Gon latem przechodzi wysoko. Ale nie dziś, wiedźminie, nie dziś. Miałem nadzieję, że nikt nie zauważy małego obłoczka... Ten, jak mu tam było... Gharrik. Tak. Zauważył mnie. Cholera. 

Czytaj więcej: Mortis

Janeczka

Siedzący na niskiej ławeczce człowiek z białymi włosami opuścił głowę. Spojrzał na sękate i zniszczone dłonie, potem na dziobiącą ziarenka pod stopami kawkę o wdzięcznym imieniu Borch, a potem znowu na dłonie. Ledwie mogły teraz unieść parasol, a co dopiero mówić o słusznym mieczu.

Czytaj więcej: Janeczka

Kto walczy z potworami...

Uciekała. Była u kresu sił. Ścigał ją potwór, o którym słyszała od swoich rodziców, którzy padli potem jego ofiarą. Potwór z jej snów. Odkąd pamiętała, żyła w strachu, że pewnego dnia pojawi się w jej zamku. Starała się kryć, być dyskretna, jak to tylko możliwe. Nie zwracać na siebie uwagi. Bezskutecznie. 

Czytaj więcej: Kto walczy z potworami...

Moje dzieciństwo

Miała piękne, granatowe oczy. 
     Granatowe granatem matowym, pozbawionym tego pretensjonalnego połysku. Ale nie, nie były zimne. Wrzało w nich uczucie, wszystkie namiętności, jakie nią targały, cała gwałtowna emocjonalność, którą tak trudno było jej czasem utrzymać w ryzach, stłumić na czas. 

Czytaj więcej: Moje dzieciństwo

Belleteyn

Nie wiedzieć kiedy, przyszedł maj. Najpierw nocami, które rozbłysły i roziskrzyły się dalekimi ogniami Belleteyn. (…) Ciri, dziwnie podniecona, wskoczyła na Kelpie i pocwałowała ku ogniskom.

Czytaj więcej: Belleteyn

W starej baszcie...

- I kto jeszcze? - badawcze spojrzenie czarnowłosego mężczyzny nie było wcale cieplejsze od brzmienia jego głosu. 
     - Powtarzam wam po raz kolejny, nie mam zielonego pojęcia! - wył związany w kabłąk chudzielec. Jego ubranie, niegdyś bez wątpienia eleganckie, było teraz mokre od potu i wilgotnej ziemi, na której dość długo leżał. 

Czytaj więcej: W starej baszcie...

Letnia Noc

Letnia, pogodna noc pachniała bukietem leśnych zapachów. Sosnowy bór otaczający trakt tętnił niewidocznym lecz słyszalnym życiem. W pozorną, nocną ciszę co i rusz wkradały się różnorakie dźwięki.

Czytaj więcej: Letnia Noc

Serce matki

Druidki z Kręgu, wspólnoty zielarek i uzdrowicielek, trzymały się z dala od innych ludzi, ba, nawet od tzw. nieludzi i dziwożon z Brokilonu, ale w przeciwieństwie do driad nikomu nie odmawiały pomocy, niezależnie od tego, czy przyszłoby leczyć im elfa, krasnoluda czy przeciętnego przedstawiciela dominującej rasy ludzkiej.

Czytaj więcej: Serce matki 

W Redanii o świcie

Hartowana, krasnoludzka stal zajęczała i pękła. Brutalnie - przez nieuwagę - potraktowany metal dźwięczał jeszcze przez kilkanaście sekund. Zawtórowało mu ciche parsknięcie Płotki. Geralt wstrzymał klacz pociągnięciem cugli, uspokoił ją. Spojrzał na pęknięte, stalowe ostrze i zaklął.

Czytaj więcej: W Redanii o świcie

Proces

Sędzia Justus Hobbes przewrócił się na drugi bok. Nie mógł zasnąć. Spokojnego snu nie zaznał już od dwóch tygodni, odkąd powierzono mu prowadzenie tej cholernej sprawy o pobicie. W sumie nie była ona niczym specjalnym, jednakże okoliczności towarzyszące sprawiły, że nawet on, ze swą przeszło dwudziestoletnią praktyką, miał już jej dosyć.

Czytaj więcej: Proces

Era Elfów

Osada powoli się dopalała. Elfy wyciągały z chat ostatnich mieszkańców, by następnie ustawić ich pod drzewem i wystrzelać z łuków. Tych, którzy się bronili, roznosili na swych kordach. 

Czytaj więcej: Era Elfów

Niezmienność przeznaczenia

Trzy słońca, błękitne niebo, srebrny las, potem księżyc, pustynia, a za chwilę brzeg morza i setki małych wysepek... Kalejdoskop krajobrazów... I w nich wszystkich powtarza się uczucie pustki i wielkiej samotności... Wędruję tak ciągle, nie zatrzymując się nigdzie na dłużej. Nigdzie nie pasuję. Nigdzie nie mam domu...

Czytaj więcej: Niezmienność przeznaczenia

Zapomniane moce

Wojska Danewita Wielkiego gotowały się do kolejnego szturmu twierdzy Tarnev. Chodziła fama, że na placu boju ma pojawić się sam król, który już nie mógł wytrzymać w Vissengardzie i postanowił wspomóc swoich żołnierzy.

Czytaj więcej: Zapomniane moce

Och! Jaskier

Jaskier przesunął dłoń po udzie Ioli. Nagle się zatrzymał. Nie żeby miał jakieś obiekcje, ale przez krótką, bardzo krótką, chwilę zastanawiał się, jaki wpływ, jego poczynania mogą mieć na wieszczkę. Wieszczkę, która była w trakcie wieszczenia. 

Czytaj więcej: Och! Jaskier

Wiedźmińskie igrzysko

     Za górami,za lasami gdzieś nad miastem słońce zgasło. 
      W ciepły wieczór zamek tonie w gęstniejącym szybko mroku; 
      Z morskiej toni, sapiąc głośno w ciemny przestwór coś wylazło, 
      Bojąc się straszliwie wiedźmińskiego Geralta wzroku. 
      Mrucząc strząsa lepką wilgoć, rozglądając sie wokoło, 
      Gdy pochwyci cię w pazury- Oj!nie będzie ci wesoło. 
      

Czytaj więcej: Wiedźmińskie igrzysko

Jęk i krew

W karczmie było głośno, jak zwykle. Pijani krasnoludowie opowiadali sobie dowcipy klnąc przy tym niemiłosiernie. Karczmarz i jego córki biegali w te i we w te dolewając piwa tym, którzy jeszcze nie zasnęli nad swoim kuflem.

Czytaj więcej: Jęk i krew

Prawo Niespodzianki

 - Szuka pan czegoś? 
     - Chciałem zamówić pokój na jedną noc. I kolację. 
     - Nilfgaard. Zdradził pana akcent. 
     - Czemu od razu „zdradził”? Ćwierć pieczonego prosięcia i kwartę piwa. 
     - Coś jeszcze? 
     - Tamtą dziewkę na noc. 

Czytaj więcej: Prawo Niespodzianki

Brzoza

Wykonał ręką gest i wymamrotał coś pod nosem. Mlasnęło coś tak jakby na ziemię spadał mokry placek. Kobieta natychmiast zamilkła. Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia. Chciała przyłożyć druidowi jednak ten wyciągnął jeszcze raz rękę i stanęła w miejscu. 

Czytaj więcej: Brzoza

Bractwo

-Już miesiąc jesteś pełnoprawnym członkiem naszego bractwa -zakapturzona postać mistrza wypłynęła z ciemności sali audiencyjnej -nadszedł dla ciebie czas ostatniej próby, czy jesteś gotowy? 
     Rycerz skinął głowa. 

Czytaj więcej: Bractwo

Srebrna kula

To coś chlasnęło go szponami po twarzy. Gerard zawył, po czym upadł na ziemię i zakrył twarz lewą ręką. To coś wrzasnęło i chlasnęło go po raz drugi, wbijając swe szpony głęboko w jego dłoń. Gerard instynktownie pociągnął za spust pistoletu. 

Czytaj więcej: Srebrna kula

Potąd, aż nie umrę

Geralt wiedźmin poprawił miecz na plecach, przeczesał palcami włosy, przełknął ślinę, zwilżył wargi, odetchnął głęboko, podrapał się po swędzącym czubku nosa (swędzenie było jeszcze dość subtelne, lecz za kilka minut stanie się nie do zniesienia), roztarł bolącą skórę wokół zadrapania na policzku, przetarł oczy, zamrugał kilka razy, odsapnął...

Czytaj więcej: Potąd, aż nie umrę

Strach

Aino stała na najniższym stopniu krętych, drewnianych schodów biegnących ku jaskini i czuła, jak serce łomocze jej ze strachu. Nie było to zwykłe uczucie, jakie każdy chyba wiedźmin odczuwał przed walką; to było coś gorszego: okropna, paraliżująca niemoc, która ogarnęła ją, gdy tylko poczuła chłód bijący z ciemnego, skalnego otworu.

Czytaj więcej: Strach

Spotkanie

Słońce w zenicie. Cóż za piekielny upał! Nie do wytrzymania... Parzy skórę, wysusza język, odbiera siły, otępia umysł. Ta wędrówka przez pustynie Aranoch to przeżycie męczące bardziej niż wszystkie starcia, w jakich dotąd brałem udział, wliczając nawet te na groblach koszmarnej Rzeki Płomieni!

Czytaj więcej: Spotkanie

Ofiara

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, żył sobie mały smutny chłopczyk. Mały smutny chłopczyk nie miał rodziców i dwóch przednich zębów. Rówieśnicy żartowali sobie z naszego chłopczyka, któremu prócz rodziców i obu jedynek brakowało też bardzo przyjaciół. Na domiar złego...

Czytaj więcej: Ofiara

Decorum

Silniki starego Lancastera pracowały głośno, samolot trząsł się i podskakiwał w powietrzu. W przedziale „Pasażerskim” panowało nieznośne zimno. Jednak tym, co nie pozwalało Geraltowi zdrzemnąć się choć na chwilę, był zwykły strach. Chociaż nie. Nie zwykły. 

Czytaj więcej: Decorum

Okruch prawdy

Yennefer szybkim krokiem szła uliczkami Aedd Gynvael. Nie szła, raczej tańczyła, wzniecając tumany kurzu brzegiem rozfalowanej spódnicy. Tańczyła w rytm popularnej ostatnio piosenki Jaskra: „Jutro, tym różni się od wczoraj, że jest tajemnicą...”. 
     Głęboko oddychała typowym miejskim powietrzem. Kurz, woń straganów, gnijących warzyw, nieczystości, ludzi. Przy każdym wdechu próbowała wychwycić delikatny zapach róży, którą rano wpięła w stanik sukni. Cóż za kicz, pomyślała, bladoróżowa róża. Dumna i sławna czarodziejka Yennefer pachnąca bzem, agrestem i od dziś różą. 

Czytaj więcej: Okruch prawdy

Wizja

Geralt zdecydowanie przesadził z eliksirami. Vesemir zawsze im powtarzał, żeby pod żadnym pozorem nie mieszać białej mewy z czarną, a już na pewno nie dodawać do koktajlu przygodnie znalezionych, podejrzanych grzybków, ale wiedźmin miał ochotę nareszcie się zabawić, a przy okazji odnalazł w sobie żyłkę eksperymentatora. 

Czytaj więcej: Wizja

Gwóźdź Pająka

Kazał mi to zrobić, mnie słabemu, pogrążonemu w ciemnościach, zamkniętemu w piwnicy pod żelazną klapą, wśród mokrych kammiennych ścian, nie widzącemu nic prócz nieprzeniknionej czerni, pozostawionemu sam na sam ze swoimi myślami, równie mrocznymi jak otoczenie. 

Czytaj więcej: Gwóźdź Pająka

Frankenstein

Geralt przestał walczyć. 
      Powieki same się zamknęły, a głowa opadła na piersi. 
      Ogarniająca go senność w końcu zwyciężyła. 
      Leżał w miłym cieniu, odpoczywając po sutym obiedzie. Nieopodal na grządce pracowicie bzyczał trzmiel. A może duża pszczółka? Geralt nawet nie miał siły otworzyć oka, żeby sprawdzić. 

Czytaj więcej: Frankenstein

Jak magia zmienia człowieka

Poczuł bolesne ukłucie w okolicach klatki piersiowej. Bolało go w ten sposób po raz pierwszy i zarazem ostatni. Tak boli tylko śmierć. Potem doświadczył błogiego uczucia lekkości i nicości a już chwilę później stąpał po czymś miękkim, co przypominało chmurę. Umarłem, pomyślał, a jacyś bogowie istnieją, bo czymże byłaby ta brama? Biada mi. Istotnie, tuż przed nosem, jakby znikąd, wyrosły mu ogromne wrota. Wiedział, że musi zapukać. 

Czytaj więcej: Jak magia zmienia człowieka

Myszy 2

Sznur mocno wżynał się Kayleigh'owi w ręce, dodatkową niedogodnością był fakt, że drugi jego koniec przymocowany był do biegnącego ze sporą szybkością konia. Z tego co mógł zobaczyć, w podobnej sytuacji znajdował się Reef. A pomyśleć, że jeszcze kilka minut temu, obaj ucieszyli się na wieść, że dowódca patrolu który ich pojmał zdecydował się na zabranie ich do obozu, zamiast na powieszenie na miejscu. Publiczne egzekucje miały ponoć zbawienny wpływ na morale wojska. 

Czytaj więcej: Myszy 2

Sen Nocy Zimowej

W krzakach darły się ptaki. 
     Zbocze parowu porastała gęsta, zbita masa bzu i agrestu; było to wymarzone miejsce do rozpoczęcia przygody, nic tedy dziwnego, że roiło się tam od wszelkiej maści potworów. Zawzięcie trylowały czarodziejki, świergotali wiedźmini i błędni rycerze, co chwila rozbrzmiewało też dźwięczne "rrwa mać" Feldmarszałka Gajdy, który nie wiadomo skąd się napatoczył. Horyzont wypluwał ciężkie, kłębiaste, szarobiałe chmury, toczące się po niebie w stronę lądu. 

Czytaj więcej: Sen Nocy Zimowej 

Wspomnienie

Reinmar de Bielau wspominał. Pewien sabat. Zapach mięty i tataraku. Oraz inne przyjemne szczegóły, które tak dobrze wyryły się w jego pamięci. W tej konkretnej chwili był szczęśliwy. Chciał, by trwała jak najdłużej. Takie życzenia mają denerwującą właściwość: lepiej ich nie wypowiadać, nawet w myślach, bo od razu wszystko się psuje i czar nieodwołalnie pryska. Tylko Faust był na tyle naiwny, by zawołać "Chwilo, trwaj!". Reynevan ośmielił się pomysleć coś podobnego. Skutek był natychmiastowy. 

Czytaj więcej: Wspomnienie

Wiedźmin Trek

Geralt i Jaskier, obaj pijani, powoli jechali leśną drogą. Musieli w szybkim tempie opuścić napotkaną wcześniej karczmę, ponieważ poeta zbyt natarczywie zalecał się do córki przebywającego tam rycerza. A wiedźmin był w stanowczo za dobrym humorze, by ryzykować bójkę...

Czytaj więcej: Wiedźmin Trek

Parada wspomnień

Mówili potem,że jeden z nich nadszedł od strony Bramy Powroźniczej, a drugi pojawił się znikąd bądź też z błysku i płomieni. Była to oczywista bzdura, na Bramie Powroźniczej stali zawsze ci, którym wiedźmin jawił się obmierzłym potworem i mutantem, jak go opisano w niesławnej pamięci "Monstrum...".

Czytaj więcej: Parada wspomnień

Wróżba

Z daleka do złudzenia przypominała kruka. Czarna sylwetka na klęczkach pod wiekowym dębem: kiwająca się, kołysząca niczym w chorobie sierocej. Jakby wielki czarny ptak z przetrąconym skrzydłem dziobał wytrwale ziemię w poszukiwaniu ziarna. I choć z bliska nie była już ptakiem, jej nieustający ruch wciąż sugerował coś na kształt gorączkowych poszukiwań ziarna. Czymkolwiek by ono nie było. 

Czytaj więcej: Wróżba

W matni

Ból. Strach. Samotność. Które z tych uczuć właśnie rzucały moim umysłem na wzburzonym morzu świadomości, czy raczej podświadomości, ponieważ wiem, że nie odzyskałem tej pierwszej. Jeszcze nie. Teraz przyszła kolej na strach czy może wszystkie naraz. 

Czytaj więcej: W matni

Pieniądze

- Zdrowie drużyny Lukyona – zakrzyknął rosły jegomość w starej, zużytej zbroi skórzanej, wznosząc kolejny kufel piwa – Niech sława naszych wybawców rośnie a kiesy same zapełniają się denarami. 

Czytaj więcej: Pieniądze

Obserwator

Wiosna, najpiękniejsza pora roku. Świat budzi się po zimowej drzemce, rozkwita w pierwszych promieniach słońca. Wszystko budzi się do życia, nawet śmierć... 

Czytaj więcej: Obserwator

Żądza

Milena obudziła się jeszcze przed wschodem słońca. Wpatrywała się w gwiazdy, które tak strasznie przypominały jej rodzinną Kardarie. Wokół panowała cisza. Wszyscy jej kamraci jeszcze spali, a wartownicy siedzieli cicho na skraju obozu.

Czytaj więcej: Żądza

Baba z zamku na skale

Marco Oswalte obudził się, podniósł jedną, ciężką jak smoczyca w ciąży, powiekę i rozejrzał się po alkierzu. Obraz, który pojawił się przed jego oczami, posiadał niezwykle niską rozdzielczość. „Niech to szlag, znowu ten tłusty karczmarz dosypał mi ziółek do mleka!” – ta myśl boleśnie zakwitła gdzieś pod włosami pijaka.

Czytaj więcej: Baba z zamku na skale

Róża ciernista

Książę był tego dnia w złym humorze. Całe dnie spędzał zwykle na umizgach do niewiast we dworze, nocą zaś wesoło swawolił sobie z nimi w swojej książęcej sypialni. W jego krainie nie brakowało jadła na stołach, a wojny toczyły się niezmiernie daleko od jego stolicy. Prawdę mówiąc książę nie zawracał sobie nigdy głowy takimi błahostkami, jak wysłuchiwanie obcych poselstw, czy stawianie ultimatum wrogim wojskom, a jego armia nie była o wiele potężniejsza od armii sąsiednich krain. Wojny toczono więc praktycznie bez przerwy. 

Czytaj więcej: Róża ciernista

Tydzień

...Obudził się z dziwnym uczuciem. Była to mieszanina strachu i fascynacji. Jedyne co pamiętał ze snu to niesamowite kobiece oczy. Nie potrafił sobie dokładnie przypomnieć ich koloru. 

Czytaj więcej: Tydzień


copyright 2003-2019 brylka